28 grudnia 2020

Am 4, 11

    "Spustoszyłem was, jak podczas Bożego spustoszenia Sodomy i Gomory; staliście się jak głownia wyciągnięta z ognia; aleście do Mnie nie powrócili - wyrocznia Pana."

   Spustoszenie... Czyli pustka. Wyczyszczenie, oczyszczenie. Z czego? Z tego, o co człowiek zabiega, a co nie jest potrzebne, co przesłania wartości i samo w sobie staje się wartością, bardzo ulotną. Spustoszenie pozostawia resztki, zgliszcza. Wtedy mogę dostrzec, że to marność, a zabiegać warto o inne dobra. Ale mogę też trwać z uporem w dotychczasowym sposobie postrzegania świata. Mam wolną wolę. Mogę być czujna i nasłuchiwać, co Bóg chce mi powiedzieć w danej sytuacji, ale mogę też żyć po swojemu. Zawsze jest czas, póki żyję, aby powrócić do Pana. A mój Pan ciągle czeka na mój powrót i zbliżenie się do Niego.

   Panie Boże, dziękuję Ci za Twoją miłość i cierpliwość. Dziękuję Ci za wolną wolę i proszę, naucz mnie z niej mądrze korzystać. Otwórz moje oczy, abym mogła zobaczyć to, co chcesz mi pokazać. Otwórz moje uszy, abym mogła usłyszeć to, co chcesz mi powiedzieć. Proszę, otwórz moje serce, abym mogła przyjąć Twoją miłość i żyć ze świadomością Twojej obecności. Otwórz mnie, proszę, na drugiego człowieka, żebym mogła kochać i nie obawiać się zranienia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz