"Wody objęły mnie zewsząd, aż po gardło, ocean mnie otoczył, sitowie okoliło mi głowę."
Panie Jezu, czasem tak jest, że czuję, że tonę. Że już dłużej nie dam rady utrzymać się na powierzchni... Duszę się, umieram. Wszystko wokół mnie przytłacza i ogarnia, jestem zbyt mała wobec takiej siły. Moje lęki i trudne emocje zaczynają władać moimi myślami... Nie mam jak odgarnąć sitowia, które oblepia moją głowę, przeszkadza mi, sprawia dyskomfort, sprawia przykre uczucie bezradności, obezwładnienia.
Panie Jezu, Ty wiesz, jak to jest. Na krzyżu z bólem, ogromnym wysiłkiem łapałeś oddech... Wisząc, dusiłeś się. Straszliwy ból całego ciała obezwładniał Ciebie, odbierał Tobie siły. Twoje umieranie, Panie, trwało godzinami. Do tego osamotnienie, świadomość zdrady. Wziąłeś na Siebie wszystkie lęki grzeszników. I jeszcze okalająca głowę cierniowa korona. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić nawet części Twego cierpienia.
Stałeś się nam, ludziom, bliski. Nie ma takiego cierpienia, takiej krzywdy, takiej biedy, której byś nie rozumiał. Stałeś się Człowiekiem, aby zbliżyć się do mnie. A zarazem moje cierpienie zbliża mnie do Ciebie. Panie Jezu, współuczestniczysz w moim bólu, a ja współuczestniczę w Twojej Męce. Taka to Tajemnica bliskości Boga i człowieka.
Panie, chciałam Ciebie prosić, żebyś był blisko ludzi cierpiących. Ale przecież już od dawna jesteś blisko nich! Proszę zatem, aby obdarzył ich łaską, aby otworzyli się na Twoją obecność, która pomoże przetrwać wszystko. Duchu Święty, przyjdź, otwórz i napełnij serca pokojem! Poślij ludzi, którzy przekażą Twoją Miłość, urzeczywistnią Miłość w czynach. Amen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz